Atrakcje Świat
Weekend w Palermo - tanio czy nie?
30 stycznia 2019
0
, , , ,

Z pewnością nie jesteśmy w tym osamotnieni. Najpierw sprawdzamy tanie loty, a potem wybieramy miejsce, do którego lecimy. Jeszcze tyle rzeczy jest na naszej „bucket list”, że śmiało możemy stosować taki, a nie inny klucz przy podejmowaniu decyzji. I tak często już sam fakt „podróży” nas nakręca i dodaje skrzydeł, a nie konkretna destynacja. Chodzi po prostu o zmianę, jakąkolwiek. W najnowszej historii padło na weekend w Palermo. A że wypadowi do Włoch „się nie odmawia”, to nieistotna była prognoza pogody, czy plan na zwiedzenie jak największej liczby atrakcji.

Jesteśmy typami szwędaczy-podjadaczy. Uwielbiamy snuć się po wąskich uliczkach, podnosić głowę do góry pod monumentalnymi budowlami, okręcać się wokół własnej osi na placach, wchodzić do lokalnych knajpek, zajadać się tym czym tubylcy i dbać o „atmosferę” poprzez miejscowe wino lub piwo. Z tym także kojarzą się nam Włochy. Stąd nie mieliśmy żadnej skrupulatnej agendy. Weekend w Palermo miał być przechodzony, przejedzony, lekko upity i bogaty w inne niż polskie kadry.

Zanim jednak to nastąpiło. Trzeba było kupić bilety! Nie udało się nam upolować, aż tak świetnej promocji jak ostatnio (listopadowe bilety na Majorkę kupiliśmy po 1 euro!), ale i tak „nie przepłaciliśmy”. Loty w dwie strony kosztowały nas 288 zł (lecieliśmy z Ryanair). Wylatywaliśmy z Wrocławia, więc poza paliwem na dojazd na lotnisko (jakieś 100 zł) musieliśmy zapłacić jeszcze za parking – 64 zł (korzystaliśmy z parkingu tuż przy hali przylotów, wygodne rozwiązanie – porównując ceny np. z poznańskim lotniskiem – i ekonomiczne). Bilety z włoskiego lotniska do centrum Palermo wyniosły nas łącznie 20 euro (kupując je online w dwie strony zaoszczędziliśmy prawie 5 euro ;))

Byliśmy pewni jedynie noclegu i… miejsc gdzie będziemy jeść! To chyba można nazwać „pasją” żeńskiej Połówki – uwielbia wyszukiwać ciekawe lokale, czytać recenzje przeróżnych knajpek, sprawdzać miejscowe blogi, przez co nie zadowoli się pierwszym lepszym bistro! Oj, potrafi przeciągnąć głód. Takie polowanie na idealne danie frustruje męską Połówkę, która działa wedle zasady „jeść tu i teraz” 😉 Tym razem i wilk syty i owca cała. Męska Połówka jadła kiedy chciała (streetfood rządzi), a żeńska mogła ocenić trafność wszystkich swoich wyborów. To się nazywa zgodność małżeńska haha

Na nocleg wybraliśmy B&B Kala Rooms, czyli pokój ze śniadaniem w dzielnicy La Kalsa tuż przy Piazza Marina. 3 noce, 3 śniadania (opcja „włoska”, czyli kawa plus coś słodkiego i wytrawnego, o tyle super, że włosi znają się na wypiekach) to koszt 135 euro. Mogło być taniej, ale zależało nam na „przyjaznej” lokalizacji, ogrzewaniu i łazience w pokoju. Żadne z nas francuskie pieski, ale doceniamy bliskość toalety i ciepło w pokoju. Dodamy, że za nocleg można śmiało zapłacić mniej i niekoniecznie mieszkać w hostelu. Tym bardziej w styczniu. Na początku roku ceny są raczej najniższe.

Ile na życie? Tyle ile macie! Tzn. jak zabierzecie ze sobą po 10 euro na dzień, to tyle wydacie. Jeśli wasz budżet dzienny będzie wynosić 50 euro, też dacie radę 😉 Wszystko zależy co wolicie: streetfood czy knajpy, wino w kieliszku czy kartoniku, płatne muzea czy lokalne bezpłatne atrakcje. Z pewnością łatwo się w tym mieście odnajdziecie. Przykładowe ceny:

  • bułka ze śledzioną i serem – 2 euro
  • 10 sztuk antipasti w bistro – ok. 5 euro
  • lampa wina od 2,5 euro
  • litrowy karton wina ok. 2 euro
  • pizza w knajpie od 9 euro
  • pasta kilkanaście euro

Więcej o jedzeniu w kolejnym poście, jakoś się rozpasaliśmy, więc jest o czym pisać 😉

Warto wliczyć w wydatki wstęp do Ogrodu Botanicznego (6 euro) oraz bilet do Katakumb Kapucynów (4 euro) – byliśmy i polecamy. No i przeceny 😉 W styczniu można upolować coś ciekawego na wyprzedażach. Nam się udało wrócić z „souvenirami” haha

Jak widać powyżej, weekend w Palermo jakoś znacząco nie nadwyrężył naszego budżetu. Ile zaplanowaliśmy, tyle wydaliśmy. Chyba brak większego bagażu zmotywował również męską Połówkę do nie polowania na świetne okazji z najnowszej kolekcji butów Jordan. Tak, tak zdarzyło mu się targać dodatkowe kilogramy 😉

Najważniejsza kwestia: czy warto się wybrać do Palermo. Z pewnością tak, a wiosną i latem najlepiej. Niemniej jednak miasto nas „nie powalił”, ale tego się nawet nie spodziewaliśmy. Ma swój urok, ale raczej jego „ciemna strona” zapada bardziej w pamięć niż jakieś spektakularne widoki. Jest mroczne, obdrapane, takie grungowe: na luzie, energetyczne, ale niedbałe i nie przywiązujące uwagi do tego jakim je widzimy. Byliśmy, zobaczyliśmy, zjedliśmy i wypiliśmy, raczej nie wrócimy. Na Sycylię jeszcze tak.

O autorach

..bo jest nas dwoje

Najpierw wypadałoby się przedstawić... No ale, że Dziki Zachód rządził się swoimi prawami, albo ich brakiem, to my także będziemy działać na opak. Póki nas poznacie, zakochacie się na nowo lub po raz pierwszy w Zachodzie Polski.

Polecane

/ To powinno Ci się spodobać

Thermy Bad Saarow

Termy Bad Saarow

Z pewnością nie jesteśmy w tym osamotnieni. Naj...

Czytaj więcej
Platja des Coll Baix

Platja des Coll Baix Majorka

Z pewnością nie jesteśmy w tym osamotnieni. Naj...

Czytaj więcej
Weekend_w_Harrachov

Weekend w Harrachov – dlaczego lubimy?

Z pewnością nie jesteśmy w tym osamotnieni. Naj...

Czytaj więcej