Atrakcje Świat
Weekend w Harrachov – dlaczego lubimy?
19 czerwca 2018
1
, , , , ,

Wstyd się przyznać, ale żeńska Połówka Dzikiego w Harrachovie zimą nigdy nie była, skoków nie widziała i w sumie dopiero od niedawna ma w planach nadrobić zaległości. Jednak jeśli chodzi o czeskie góry w porze bezśniegowej, to oboje zawsze jesteśmy zgodnie na tak! I taki oto weekend w Harrachov, to dla nas czysta przyjemność. A powodów tego jest wiele!
Tuż za rogiem

Harrachov jest przede wszystkim blisko! Położony jest raptem kilka kilometrów od Szklarskiej Poręby, tuż za przejściem granicznym w Jakuszycach. Z Zielonej Góry to nieco ponad 2h drogi samochodem. Śmiało można zdążyć na obiado-kolację wyjeżdżając po pracy 😉

Klimat górskiego miasteczka

Nie ma tutaj wielu wielkich kompleksów hotelowych, większość bazy noclegowej stanowią rodzinne pensjonaty. Dzięki temu mamy tu masę drewnianych domków rozsianych gęsto na zielonej trawce. Wygląda to przeuroczo i pozwala odetchnąć od miejskiego wszechobecnego betonu.

Dobre jedzenie

Nie wiemy jak wy, ale my uwielbiamy czeską kuchnię. Knedle, gulasze, zupa czosnkowa, smażony ser i wszelkie słodkości z jagodami to nasze „must eat” gdy tylko przekraczamy granicę. Nic wykwintnego, ale czeskie powietrze nadaje temu dodatkowy urok 😉 Nawet chleb z kminkiem nam smakuje haha W przypadku Harrachov możecie trafić do wielu dobrych restauracji. Część z nich spełnia „europejskie standardy”, ale znajdziecie i takie gdzie „gnuśny zapach” świadczy najlepiej o jakości posiłków. Nie wiemy skąd się to wzięło, ale często się spotykamy ze zdaniem, że im mniej „wywietrzony” lokal, tym więcej Czechów i najlepsze jedzenie. Jak jeszcze można było palić w środku, to np. w restauracji Praha widoczność była maksymalnie do 2 metrów – sprawdzone info od Ani z HACCP dla Ciebie!

Wspomniana Praha to kultowy lokal, nie zdziwcie się jak będzie tam miała miejsce impreza w stylu amerykańskiego gangu motocyklowego. I nie liczcie na miłą obsługę. Co najwyżej dobrze jeść dają, w niezłej cenie i leją świetne piwo. To tyle i aż tyle. W Restaurace Dřevěnka za to dostaniecie domowe frytki i ryby lub golonkę z własnej wędzarni. No i koniecznie zamówicie knedla giganta z jagodami w Restaurace Roubenka! Łoomatkooo jak nam smakował! Niebo w gębie!

Piwo

I wszystko jasne.

Trekking

Harrachov to świetna baza wypadowa w Karkonosze. Mocno skacowani mogą choć Mumlawski Wodospad zobaczyć. Chętni większych wyzwań śmiało mogą robić kilometry tras co rusz przekraczając granicę polsko-czeską. Weekend w Harrachov = kilkadziesiąt kilometrów w nogach. Polecamy szlak na Szrenicę, można jeszcze zahaczyć o Śnieżne Kotły… No i Śnieżkę. To ostatnie to już dla wytrwałych, bo w jedną stronę to ok. 30 km.

Jak dla nas weekend w Harrachov ma same zalety 🙂 Od dawna śmiejemy się, że mamy słabość do sennych, sanatoryjnych miejscówek. Fajnie jest po tygodniu gonitwy zwolnić, napatrzeć się gór i zmęczyć fizycznie.

PS Nie wspominamy o innych „atrakcjach” typu park linowy, kolejki itd. – jakoś nie po to tam jeździmy, więc o tym nie piszemy.

Inne pomysły na Czechy znajdziecie tutajtutaj

O autorach

..bo jest nas dwoje

Najpierw wypadałoby się przedstawić... No ale, że Dziki Zachód rządził się swoimi prawami, albo ich brakiem, to my także będziemy działać na opak. Póki nas poznacie, zakochacie się na nowo lub po raz pierwszy w Zachodzie Polski.

Polecane

/ To powinno Ci się spodobać

weekend_w_Palermo

Weekend w Palermo - tanio czy nie?

Wstyd się przyznać, ale żeńska Połówka Dziki...

Czytaj więcej
Thermy Bad Saarow

Termy Bad Saarow

Wstyd się przyznać, ale żeńska Połówka Dziki...

Czytaj więcej
Platja des Coll Baix

Platja des Coll Baix Majorka

Wstyd się przyznać, ale żeńska Połówka Dziki...

Czytaj więcej
  • Marcin

    Rok temu spędziliśmy ponad tydzień w Szklarskiej. W tym roku Harrachov (wciąż spędzamy :)). Piwo z Novosadu najlepsze. Zwłaszcza Frantisek. Poza tym w Pivnice u Krtka dobre piwo jedenastka Postrizinske (w smaku przypomina Krakonosa). Klimat jak w typowym lokalnym czeskim pubie. Naprawdę warto. Po restauracjach się nie bujaliśmy, ale zapewne zdążymy. Życie letnie zamiera tu ok. 20-21. Szlaki faktycznie bardziej luźne niż po polskiej stronie. Czy mniej widowiskowe? Nie sądzę. Chyba jestem pod większym wrażeniem czeskich Karkonoszy. Można też zahaczyć o Szrenicę przy odrobinie wytrwałości 😉 Zrobiliśmy już ponad 50km. Jutro ponad 20 kilometrowy trip. Jak wrócimy, to skusimy się na jedzenie przez Was zaproponowane, a potem do Krtka. Nashledanou 🙂